Blog > Komentarze do wpisu
Recenzja filmu "Super"
Kiedy zobaczyłem obsadę najnowszego filmu James`a Gunn`a "Super" byłem zaciekawiony tą produkcją na tyle, żeby w momencie wyemitowania jej w angielskiej TV, zasiąść do telewizora. Teraz jednak żałuję straconego czasu.

plakatZacznijmy od początku, czyli historii. Jest sobie koleś. Totalny nieudacznik, który sam przyznaje że miał tylko dwa dobre momenty w życiu. Ten koleś to Frank D`Arbo (Rainn Wilson). Ma on  piękną żonę Sarah (Liv Tyler), która postanawia uciec od niego do niejakiego Jacqes`a(Kevin Bacon). Nasz bohater w samotności przechodzi traumę, którą potęguje to, że ów kochanek okazuje się być super-ekstra-złym-dilerem. Frank doznaje olśnienia i dotyku bożego palca i postanawia zostać superbohaterem bez mocy. Przy użyciu klucza francuskiego pacyfikuje miasto. Niedługo potem "los" zsyła mu pomagiera. Ekspedientkę w sklepie z komiksami Libby (Ellen Page). 


Historia jest tak naiwna i nie trzyma się kupy, że scenarzyści musieli chyba być nieźle zjarani gdy pisali to coś. Naprawdę  powiem tylko, że jucha leje się równo, a zobaczenie twarzy byłej żony w żygowinach to jedna z normalniejszych rzeczy, jaka spotyka Franka. Najgorsze jest jednak to, że główny bohater to po prostu ciota, laluś, mazgaj i mięczak, a to że z niezdary staje się bohaterem miało chyba być wzorowane na Supermanie. Jednakże jest pewna różnica Clark Kent udawał niezdarę, a D`Arbo jest niezdarny. Osobiście nie widzę nic zabawnego w waleniu kogo popadnie kluczem francuskim w łeb i krzyczeniu:" Nie można wpychać się/(wcinać?) do kolejki". Od kiedy bohater dostaje do dyspozycji bronie, bomby etc. zamienia się w Punishera. I to również nie jest ani zabawne ani smutne. O ile jednak Wilsonowi można wybaczyć, w końcu taką dostał rolę, a i aktorem jest co najwyżej średnim, to nie mogę zrozumieć co się stało z resztą obsady. Libby która powinna by seksowną pomagierką jest najlepszym środkiem antykoncepcyjnym jaki znam. Jej dialogi z Frankiem to szczyt drętwoty. Zresztą nie tylko te dialogi, ale generalnie wszystkie. Liv Tyler jest tak mało, ze szkoda gadać. Tak na marginesie. W filmie sa sceny erotyczne (całe dwie) ale bohaterowie "kochają się"... w ciuchach!. Ani Tyler, ani Page nie uraczy widza swoimi wdziękami. Może autorom zabrakło kasy?? Jakiś plus?? Kevin Bacon zagrał przyzwoicie i dziwię się, czemu nie uczyniono go głównym bohaterem filmu. Może i nie jest najlepszym Szwarccharakterem jaki widziałem, ale wyróżnia się na tle innych na tyle, że warto o nim wspomnieć.

Technicznie to dno totalne. Trzęsąca się kamera, dorysowywane "splashe" (stylizowane na komiks), krew tak sztuczna jak tylko mogłaby być, a momenty śmierci poszczególnych postaci odrażające. Bóg niczym w "Futuramie" ma macki, a wszelkiego rodzaje wybuchy żywo przypominają pierwszą "Godzille".  

Kolejnym bezsensem jest sposób prowadzenia narracji. Raz to Frank jest lektorem, komentując swoje przygody, raz go nie ma. I może nie byłoby to złe, gdyby nie to, że pojawia się i znika bez ładu i składu, w zasadzie nic nie wnosząc a tylko dorzucając cegły do tonącego okrętu. 

Muzyka nie jest zła. Parę kawałków, które się "skądś" już słyszało. Natomiast odgłosy walk, a w szczególności wystrzałów, brzmią jak kapiszony i plastikowe zabawki. Po prostu straszne. 

Pewnie wszystko dałoby się wybaczyć, gdyby ten film był śmieszny. Albo mądry. Albo wzruszający. Ale nie jest! Komedia nie śmieszy, akcja nudzi, a dramat wywołuje uśmiech politowania. Bo jak można współczuć takiemu frajerowi! Przez cały czas miałem wrażenie, że ten facet sobie na to zasłużył. 

Nie widzę nic specjalnego w tym filmie. Nie widzę nic, co mogłoby usprawiedliwić wydane na niego pieniądze i udział w nim znanych aktorów. Ale tutaj zawiodło wszystko. I jeden Kevin Bacon to za mało żeby dać temu filmowi choć 3. "Super" to dla mnie jeden z gorszych filmów roku, którego nikomu nie polecam i z czystym sumieniem daje mu 2/10!.

niedziela, 17 lipca 2011, alexeikaumanavardze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: oglądacz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/07/17 16:46:57
Zajefajny film o debilnym postrzeganiu świata. Rozbawił mnie do łez. I dobrze, że nie jest to taki film, jak inne. Nie mieścii sie w ramach zdrowego rozsądku. To film o wiekszosci ludzi, którzy chcieliby coś zrobic, a nie mogą, boją się wybić poza szereg.
Bawi totalne oderwanie od szablonowości. Polecam wszyskim, którzy postrzegają swiat inaczej niz cała masa społeczna, która ustanawia kanony zachowania, prawa, systemy. Działanie głównego bohatera jest proste, nieskomplikowane, totalnie głupie, ale jakże skuteczne. Paranoja jego zachowania powoduje, że zaczynamy się śmiać z rzeczy z których nie powinno - tzn z bicia ludzi i zabijania. I do tego ta "inteligentna" mina ...